Nie ma drugiego takiego miejsca, do którego chciałbym tak bardzo wrócić. Zawsze miałem rozsterki, czy Amsterdam czy może Berlin lepszy? Teraz już wiem, że nic nie przebija Lizbony.
Jest sierpień. Teoretycznie mam 2 tygodnie wolnego. Pogoda za oknem jak w październiku. W Lizbonie tylko 30 stopni i słoneczny dzień. No jak tu się nie zdołować?
W takich warunkach przypomina się pasek pt. Rainbow in Poland. PMA jak nic. I tyle w tym temacie.
Właściwie, trzy razy już planowałem kolejny wyjazd do Portugalii, ale coś nie wychodzi. Następna próba w październiku. Całe szczęście, Mała Portugalia przyjechała do Polski na kilka koncertów. Czasami mam wrażenie, że to nie słońce w Portugalii robi ten niepowtarzalny klimat, a po prostu oni mają to we krwi.
Uwielbiam dosłownie wszystko co jest typowe dla Portugalczyków. Sposób rozmowy, jedzenie godzinami, spóźniania się itd.
Fajnie było znowu spędzić parę chwil z chłopakami z Adorno – http://www.myspace.com/adornno














