Zawsze łapie lekka depresja, jak jest fajnie i bez ograniczeń, a nagle trzeba wrócić do rzeczywistości. Kolejny raz odwiedziłem Londyn. Tym razem bardziej na spokojnie i na trochę dłużej. Chciałoby się powiedzieć..to miasto ma coś w sobie. Ano, ma. Setki wystaw i galerii, pełnych śwetnych fotografii. Przedzierałem się przez nie dzielnie, nawet w ulewie.
Dobry wyjazd, relaks, super jedzenie, dużo fotografii i znajomi. Dla takich chwil warto się uśmiechać nawet do monitora.
Teraz powrót do rzeczywistości, dużo zaległości. I takiego nudnego, i fotograficznego. Trochę się nabuzowałem tymi zdjęciami na ścianach, więc można spodziewać się niedługo częstszych aktualizacji…
Tak więc sam sobie powiem: do roboty!

Chłopiec z gnatem przy głowie to zdjęcie Elliota Erwitta. Ten typ rządzi nieprzerwanie od 50 lat!
PS. To zdjęcie zdecydowanie lepiej prezentuje się jak jest większe. Więc kliknij na nie!


