Jestem przesiąknięty muzyką. Muzyka jest jak pożywienie, albo i tlen. Nie potrafiłbym żyć bez muzyki. Nauka, praca, podróże, odpoczynek…wszystko co robię jest otoczone muzyką, choćby ze słuchawek.
Byłem na setkach koncertów po całej Europie. Czechy, Słowacja, Austria, Niemcy, Francja, Belgia, Holandia, Hiszpania, Portugalia, Szkocja, Anglia i oczywiście niezliczona ilość koncertów po całej Polsce. Poważnie, bywają momenty, że jestem na 3-4 koncertach w ciągu jednego tygodnia. Jestem też przekonany, że widziałem więcej koncertów niż zawitałem do barów, pubów i dyskotek razem wziętych.
Od czasu do czasu, fotografuję także na koncertach. Zdjęcia koncertowe można zobaczyć na http://www.allxages.com. Yyyy, nie jest to najczęściej aktualizowana moja strona ;)
Kocham też płyty winylowe. Kupuję dużo płyt. Lubię je. Chyba bardziej niż książki nawet. Uwielbiam dźwięk z gramofonu. Posiada duszę.
Mam wrażenie, że cała ta moja miłość do muzyki jest wynikiem spędzenia wielu godzin z moim ojcem jak byłem niemowlakiem czy tam malutkim brzdącem. Tata zawsze nosił mnie na rękach po pokoju i słuchał ze mną płyt winylowych Pink Floyd (i od czasu do czasu czegoś innego jak Black Sabath czy Deep Purple). Jestem przekonany, że tą pasję zawdzięczam ojcu.
Postanowiłem podziękować mu za to wszystko i rok temu podarowałem mu bilety na koncert Rogera Watersa (Pink Floyd) w Łodzi. Pamiętam to doskonale. Był całkowicie zaskoczony, a zarazem wzruszony. Zawsze marzył, aby zobaczyć Pink Floyd na żywo. I oto nagle marzenia stały się rzeczywistością, a przed jego oczami leżały 2 bilety. Byłem szczerze szczęśliwy widząc jego radość.
Ku memu szczęściu, drugi bilet podarował mi. I tak oto rok temu wybraliśmy się na koncert. Ojciec z synem. Fajna sprawa!
Koncert odbył się dokładnie rok temu. I zdecydowanie był to jeden z najlepszych koncertów jakie w życiu widziałem. Zdjęcia poniżej to taki fragment moich wspomnień z tego wydarzenia.
Dziękuję tato za to, że jesteś właśnie moim tatą.





























