[2009-03-01]
Dostałem dobrze zapowiadającą się pracę w całkiem niezłej firmie. Minęło ledwie 5 miesięcy, a ja już nie mogę ustać w miejscu.
Po prostu nie potrafię zamknąć oczu i pomyśleć, że za 2 lata będę dokładnie w tym samych punkcie, miał tą samą pracę, mieszkał z tymi samymi osobami. Nawet, jeżeli to wszystko naprawdę lubię. Jestem zbyt przerażony stagnacją, brakiem możliwości zrobienia kolejnych kroków w moim życiu.
Podróżowanie, robienie niespodziewanych (często zresztą głupich) rzeczy…taak! Tak właśnie identyfikuje moją wolność. To wtedy moja krew krąży szybciej i chce rozsadzić żyły. I tak, tak właśnie chcę żyć. Na krawędzi, gdzieś pomiędzy upadkiem, a wzlotem. I jestem pewien, że moja mama zapyta mnie znowu i znowu (tak jak robiła to 1000 razy do tej pory), dlaczego nie mogę dorosnąć i ustabilizować mojego życia..
Oj mamo, jestem naprawdę daleko, daleko od tego!

Więc, rzuciłem tą pracę. Spakowałem swoje rzeczy i wyprowadziłem się z tego pięknego miasta Wrocław. Tylko, żeby się gdzieś ruszyć. Poznać nowe miejsca, inną kulturę. Poznać osoby, których nie miałbym innej możliwości spotkać. Dać im coś, i dostać coś w zamian. Wszystko, tylko po to, żeby rozszerzyć pogląd na własne życie.
I mam nowy cel, Lizbona! Tak więc, Olá amigos!
PS. Prawdopodobnie w tym artykule znajduje się więcej słów niż we wszystkich przyszłych razem wziętych. Mam nadzieję, że słowa powyżej opisują to, czego tak naprawdę będzie można się tutaj spodziewać. Należy tylko pamiętać o jednej prostej zasadzie, zdjęcia opiszą tu znacznie więcej niż jakiekolwiek słowa.
PPS. Jakub Gustak, człek, który przeprowadził się ze mną do Portugalii, zrobił mi zdjęcie, które jest użyte w nagłówku tego bloga. Zostało wykonane w Paryżu, w trakcie naszej podróży między Wrocławiem, a Lizboną.
Przy okazji, sprawdź jego fotobloga http://xprocessed.blogspot.com!
far, fa r f r o m b r e a k i n g !