Jedyny koncert w Europie, Wrocław – Jazztopad 2011


















Jedyny koncert w Europie, Wrocław – Jazztopad 2011


















Z dedykacją dla drwali z We Are Idols.

Kilka dni temu wróciłem z małej wyprawy do Trójmiasta, która przynajmniej po części miała być służbowa.
Właściwie to zawsze jak chciałem jechać do 3m to coś stawało na drodze, często nawet na kilka godzin przed wyjazdem. Trochę nie wierzyłem, że tym razem się uda, no ale jednak byłem. Tylko chyba nie do końca zdawałem sobie sprawę jak to jest daleko hehe
Fajnie było zobaczyć wielu znajomych, których od lat nie widziałem oraz zszokowane miny coniektórych na mój niespodziewany widok w mieście.
Jednak to co przykuwało mój wzrok nieustannie to widok zza okna w biurze, w którym prowadziłem różne takie sprawy biznesowe.
Trochę Portugalia. Tylko trochę, ale to już i tak sporo!



[2009-03-01]
Dostałem dobrze zapowiadającą się pracę w całkiem niezłej firmie. Minęło ledwie 5 miesięcy, a ja już nie mogę ustać w miejscu.
Po prostu nie potrafię zamknąć oczu i pomyśleć, że za 2 lata będę dokładnie w tym samych punkcie, miał tą samą pracę, mieszkał z tymi samymi osobami. Nawet, jeżeli to wszystko naprawdę lubię. Jestem zbyt przerażony stagnacją, brakiem możliwości zrobienia kolejnych kroków w moim życiu.
Podróżowanie, robienie niespodziewanych (często zresztą głupich) rzeczy…taak! Tak właśnie identyfikuje moją wolność. To wtedy moja krew krąży szybciej i chce rozsadzić żyły. I tak, tak właśnie chcę żyć. Na krawędzi, gdzieś pomiędzy upadkiem, a wzlotem. I jestem pewien, że moja mama zapyta mnie znowu i znowu (tak jak robiła to 1000 razy do tej pory), dlaczego nie mogę dorosnąć i ustabilizować mojego życia..
Oj mamo, jestem naprawdę daleko, daleko od tego!

Więc, rzuciłem tą pracę. Spakowałem swoje rzeczy i wyprowadziłem się z tego pięknego miasta Wrocław. Tylko, żeby się gdzieś ruszyć. Poznać nowe miejsca, inną kulturę. Poznać osoby, których nie miałbym innej możliwości spotkać. Dać im coś, i dostać coś w zamian. Wszystko, tylko po to, żeby rozszerzyć pogląd na własne życie.
I mam nowy cel, Lizbona! Tak więc, Olá amigos!
PS. Prawdopodobnie w tym artykule znajduje się więcej słów niż we wszystkich przyszłych razem wziętych. Mam nadzieję, że słowa powyżej opisują to, czego tak naprawdę będzie można się tutaj spodziewać. Należy tylko pamiętać o jednej prostej zasadzie, zdjęcia opiszą tu znacznie więcej niż jakiekolwiek słowa.
PPS. Jakub Gustak, człek, który przeprowadził się ze mną do Portugalii, zrobił mi zdjęcie, które jest użyte w nagłówku tego bloga. Zostało wykonane w Paryżu, w trakcie naszej podróży między Wrocławiem, a Lizboną.
Przy okazji, sprawdź jego fotobloga http://xprocessed.blogspot.com!
far, fa r f r o m b r e a k i n g !